Od czasu do czasu dyrektor Jacek Staniszewski pisze o różnych rzeczach związanych z prowadzaniem Akademii Dobrej Edukacji na Górczewskiej 13.

Hejt. Wiedziałem, że kiedyś przyjdzie. Musiał przyjść. Dotyczy każdego, kto działa trochę bardziej otwarcie, pracuje z ludźmi i działa w branży „na której wszyscy się znają”. Więc przyszedł. „Nie przejmuj się” czy „Daj spokój” albo „Ale zobacz, inni doceniają” są radami niezbyt skutecznymi. Przejmuję się, nie daję spokoju, a docenienie innych działa krótko.

„Zachodzę bowiem w głowę, kim Pan właściwie jest. Me wieloletnie koleżanki po fachu – NS i OP – widzą w Panu bohatera wprost z Żeromskiego. Ofiarnego społecznika z silnie wyrobionym kodem inteligenckim. Ja zaś widzę cynicznego faceta, który w wyrafinowany sposób, z ostentacyjną władczością, żeruje na pracy innych. Pomijam już w tej chwili pasożytniczy model działalności ADE, gdzie pieniądze idą przed wartościami.

Niedawno otrzymałem list, w którym przeczytałem o sobie:

Na fejsbuku, pod tekstem o naszym nowym miejscu w Brwinowie, ktoś pisze również o pieniądzach, które ponoć są dla nas ponad wszystko.

Ta szkoła to próba pogodzenia kilku rzeczy na raz:

  • uczenia tego, czego wymaga od nas prawo,
  • uczenia takiego, by sprawiało przyjemność wszystkim (nauczycielom, uczniom i rodzicom)
  • włączenia do tego młodych ludzi, którym często się odmawia ze względu na swą inność.

Nie zawsze nam wychodzi, nie zawsze mamy rację, nie zawsze pomysł okazuje się dobry, nie zawsze przyjmujemy do szkoły osoby, którym – jak się okazuje – umiemy pomóc. Czasami problem, z którym przychodzi uczeń nas przerasta. Czasami nie dogadujemy się z rodzicem.

Ale próbujemy.

Nie jesteśmy korporacją, która już na wszystko ma procedury. Nie łudzę się, popełnimy jeszcze wiele błędów. Wiecie, dlaczego? Bo to, niestety wpisane jest w uczenie się, a my nie tylko uczymy, ale też uczymy się… Ciągle.

To blog, więc nie muszę się zastanawiać nad bystrym zakończeniem i podsumowaniem. Nie będzie go.

-------------------------------

Polecamy także